Znak zodiaku to odcinek roku, a nie gwiazdozbiór. To rozróżnienie tłumaczy większość nieporozumień wokół tego tematu. Koło zodiaku dzieli się na dwanaście równych części po trzydzieści stopni, liczonych od punktu, w którym Słońce przecina równik niebieski wiosną. Gwiazdozbiory o tych samych nazwach leżą wzdłuż tej samej drogi, ale mają bardzo różną wielkość: Panna zajmuje na niebie kilkakrotnie więcej miejsca niż Skorpion. Astrologia zachodnia nie używa ich granic, tylko równego podziału, bo interesuje ją rytm pór roku.
Dlaczego akurat dwanaście? Bo tyle razy Księżyc zdąży przejść pełny cykl w ciągu jednego roku słonecznego. Rok ma dwanaście miesięcy z dokładnie tego powodu, a babilońscy astronomowie, którzy jako pierwsi opisali drogę Słońca, liczyli w systemie sześćdziesiątkowym, w którym trzysta sześćdziesiąt stopni dzieli się na dwanaście części bez reszty. Dwanaście znaków to więc rozwiązanie rachunkowe, które okazało się wygodne na tyle, że przetrwało trzy tysiące lat.
Żywioł mówi, jak znak reaguje, jakość mówi, kiedy się włącza. Cztery żywioły dzielą dwanaście znaków na grupy po trzy: ogień działa impulsem, ziemia konkretem, powietrze myślą, woda uczuciem. Trzy jakości dzielą je na grupy po cztery: znaki kardynalne otwierają porę roku i zaczynają sprawy, stałe wypadają w jej środku i utrzymują to, co już jest, zmienne kończą porę roku i przystosowują się do tego, co nadchodzi. Każdy znak ma dokładnie jedną kombinację żywiołu i jakości, i żadna nie powtarza się dwa razy. To właśnie dlatego dwanaście portretów da się od siebie odróżnić, mimo że opisują tę samą ludzką naturę.
Władca planetarny dokłada trzecią warstwę. Każdemu znakowi przypisana jest planeta, która najlepiej oddaje jego sposób działania: Marsa dostaje Baran, bo Mars to czyste działanie, Wenus przypada Bykowi i Wadze, bo obie mówią o przyjemności i harmonii, tyle że w innym żywiole. Słońce i Księżyc rządzą po jednym znaku, Lwem i Rakiem, pozostałe planety po dwóch, a Uran, Neptun i Pluton dołączyły dopiero po ich odkryciu w ostatnich trzech wiekach. Znając żywioł, jakość i władcę, masz w ręku szkielet każdego opisu znaku, jaki przeczytasz.
Znak zodiaku to dopiero początek, nie cały obraz. Mówi o pozycji Słońca, czyli o jednym z kilkunastu elementów kosmogramu. Astrologia opisuje także Księżyc, który odpowiada za emocje, ascendent, czyli sposób, w jaki jesteś odbierana przez innych, oraz położenie pozostałych planet. Dlatego dwie osoby spod tego samego znaku bywają zupełnie niepodobne. Jeśli chcesz obraz dopasowany do siebie, a nie do całego znaku, potrzebna jest data, godzina i miejsce urodzenia oraz kosmogram.
Skąd biorą się doniesienia o zmianie znaków zodiaku? Wracają co kilka lat i wynikają z precesji, czyli powolnego chybotania osi Ziemi. Przez dwa tysiące lat przesunęła ona gwiazdozbiory względem punktu równonocy o mniej więcej jeden znak. Astrologię zachodnią zmienia to jednak w niczym, bo ona od początku liczy od równonocy, a nie od gwiazd. Inaczej pracuje astrologia wedyjska, która używa zodiaku syderalnego, mierzonego względem gwiazd stałych, i właśnie stąd biorą się różnice w wynikach obu tradycji.